Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem.

Racjonalnie i logicznie wiem – Mama jest wolna od cierpienia. Boli jak kurwa mać!

Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem. Inaczej chętnie umieraliby sami.
Safona
https://pl.wikiquote.org/wiki/Śmierć

2018.11.19 poniedziałek
Nie czuję się dobrze. Wcale. Lepiej może tak, ale nie dobrze. Czuję się jakbym siedziała na kolejce górskiej i co uda mi się osiągnąć jakąś równowagę, no w każdym razie tak mi się wydaje, moje życie, emocje, wagoniki uczuć pędzą jak oszalałe w górę lub dół. Przez chwilę wydaje mi się, że już jest dobrze, żeby zaraz na nowo pogrążyć się w rozpaczy i gorących łzach, które płyną gwałtownie i nagle. Racjonalnie i logicznie wiem – Mama jest w lepszym świecie. Nie cierpi, nic jej nie boli, nie musi pić, palić, faszerować się lekami. Nareszcie jest wolna od cierpienia. Pewnie też od żalu do mnie, do Mojego Ukochanego, do swojego życia. Wierzę w to, mam taką nadzieję. Bo jeśli miałoby być inaczej to wszystko byłoby do dupy i bez sensu. Wiem to, a jednak cierpię. Ja cierpię. Ja rozczulam się nad sobą i ciągle nie mogę oswoić słów: nigdy, na zawsze, już więcej nie. Płaczę nad sobą, nad swoją samotnością, śmiercią cząstki mnie.

Choćbym nie wiem jak była oddalona od rodziców, od Mamy, to już jest taki ostateczny koniec i nie da się nic zmienić. Nigdy nie zobaczę już mojej Mamy, nigdy już jej nie uściskam, nie usłyszę jej głosu. Nigdy już nie będzie dane nam się pogodzić. Ona nigdy już nie wyzdrowieje, nie powie: Monisiu. To jest ból dla którego nie ma słów. Jakby ktoś odrywał moje mięśnie od kości, jakby zduszał serce i nie pozwalał mu bić. Boli jak kurwa mać!

I nawet świadomość, że nic bym nie zmieniła, przestaje pomagać. Powtarzam sobie w takich chwilach to, w co wierzę, jest mojej Mamie lepiej, nie cierpi, nie odczuwa bólu, żal i smutek odeszły, w końcu ma spokój. Wielki i upragniony spokój.

Fazy żałoby są różne. Wymienia się je cztery (1. szok i otępienie, 2. tęsknota i żal, 3. dezorganizacja i rozpacz, 4. reorganizacja), pięć (1.zaprzeczenie, 2. gniew, 3. targowanie, 4. depresja, 5. akceptacja). Jedno jest pewne, trzeba przez nie przejść, świadomie lub nie. Niektórzy przechodzą je dniami, tygodniami, miesiącami. Ja przechodzę je godzinami, minutami, każdego dnia, z góry na dół i od nowa. Mielę i młócę je w mojej głowie, aż jestem tak zmęczona, że nie mam siły więcej myśleć. Nie robię tego świadomie. Tak się dzieje. “Moja Mama nie żyje. Nie to nie może być prawda. Kurwa, nie. Proszę. Wiem, jest w lepszym świecie.Ale… nie… jej twarz. Już jej nie zobaczę. Proszę. Nie, nie chcę. Proszę. Niech znajdzie się dla mnie trochę spokoju, jak znalazło się dla niej. Proszę. Jak dobrze, że już nie cierpi. Nic jej nie boli. Mamo, Mamusiu…”

Jestem wyczerpana. Nawet gdy odzyskuję spokój, jestem wykończona. Fizycznie, psychicznie, emocjonalnie. Powtarzam to sobie ciągle od nowa: “rozczulasz się tylko nad sobą”. Rozczulam się tylko nad sobą. Rozczulam się. To koniec. Historia ostateczna. Z końcem ostatecznym i nie zmienialnym.

W środę jest pogrzeb. Mam nadzieję, że po pogrzebie poczuję ulgę. Może jak zobaczę moją rodzinę bez Mamy, ubraną na czarno,smutną, to przejdę przez etap zaprzeczenia. Będę mogła pójść dalej i oswoję myśl: już nigdy więcej.

Przez blisko trzy lata wolałam myśleć, że moi rodzice nie żyją. Przez trzy lata przyzwyczajałam się do myśli, że ich już nie zobaczę. Wolałam nawet, żeby nie żyli, bo czułam, że wtedy będzie mi łatwiej, przestanę się szarpać. Do pewnych rzeczy nie da się przygotować. Nie potrafię krzyczeć.

Boję się, że kiedy zobaczę moją rodzinę to się rozkleję, rozpadnę, załamię. Boję się, że nie zapanuję nad tym, co dzieje się we mnie.

Na pogrzeb się nie wybieramy. Tylko na Mszę. Pękam i rozpadam się na miliony kawałków.

2018.11.20 wtorek
Mama umarła. Rozpacz, płacz, smutek, ucieczka, zaprzeczenie. Padam.
Mój umysł, moje ciało zbuntowały się. Nie mogę spojrzeć na pisanie.
W weekend na Stinga nie jadę.
Koniec.

2018.11.21 środa
Bardzo ciężka i trudna środa. Pogrzeb Mamy.

Decydujemy się wziąć udział w Mszy, a w pogrzebie nie. To znaczy ja tak decyduję. Cokolwiek się wydarzy, będzie tak jak ma być.

W momencie śmierci bliskiego uderza człowieka świadomość niczym nie dającej się zapełnić pustki.
Józef Tischner

2 thoughts on “Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem.

  1. Wiedziałam, że z bólu i cierpienia wyrastają kwiaty poezji, czego przykładem jest Piotr.
    Teraz przekonałam się, że podobnie jest z prozą.
    Traumatyczne przeżycia RODZĄ przejmujący, autentyczny tekst.
    Jesteśmy wstrząśnięci Twoim BÓLEM i pełni uznania dla tego, co stworzył wraz z Twoim TALENTEM.
    Teraz już nie będzie potrzeba cierpienia, wystarczy Twoja wrażliwość i empatia, bo talent po prostu masz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *