Obudziłam się po ponad 11 godzinach. Dzisiaj był tylko smutek, przygnębienie, strach, złość, rozdrażnienie, poczucie bezradności i jeszcze jeden smutek. Jachu po powrocie z pracy nie odzywał się do mnie. Bardzo to było ciężkie i z trudem sobie poradziłam. Wściekły kot miauczał nieustannie, miałam ochotę go zabić.