12 godzin snu. Jaka straszna strata czasu. Cały dzień czułam się rozbita i nijaka. Długie płakanie na ramieniu Jacha trochę pomogło. Źle mi. Według Jacha za bardzo trzymam się myśli o rodzicach. Czy to prawda?
Zadzwoniła koleżanka i przypomniała mi o naszym rękodziele: robieniu pisanek. Z przepaści szaf, szuflad i kurzu wydobyłam moje przybory. Jajka, wstążeczki, krepa i nitki pozostały po ubiegłym roku. Klej też się znalazł. Zaczynam od dzisiaj.