Cień artysty – w swoim świecie.

cień artysty

W swoim świecie cień Artysty był sam. Rzucał się na ziemię i wył. Szarpał ubranie, trzaskał nogami i rękami miotając szalone wiatraki, spróbował huknąć głową o bezduszną podłogę, ale za bardzo bolało. Gdyby miał coś do rozbicia, mógłbym tym z całej siły rzucić, roztrzaskać, rozbić, przeistoczyć porcelanę w tysiąc niepasujących kawałków. Ale wokół trwała pustka. Choćby mały kubeczek by wystarczył. Kubeczek co prawda był, ale plastikowy i nijak nie nadawał się do rozbicia. Cień łapał w niego deszczówkę, jedyną wodę, którą lubił. Deszczówka miękko spływała po jego obolałych włosach, szczątkowych plecach, zniszczonych stopach. Jego stopy spuchły i pokryły się bąblami przypominając naburmuszone żaby. Ale to było kiedyś. Obecnie wrosły w ziemię nie zważając na to, że cień chciałby dać choć kroczek w przód.

W swoim świecie cień był obok. Czas mijał go obojętnie nie siląc się na pozory. Przechodził z uśmiechem, pewnym krokiem. Miał swoje miarowe tempo. Czy miał sens? Wyznaczał kres przemijania? Czemu ból cienia nie przemijał? Czas cienia nie zauważał. Tak cieniowi się wydawało. Chętnie by poszedł za nim, ale przykuty do miejsca swojej kaźni, tylko obserwował drobne kroczki sekund, kroki minut i podskoki godzin. Leciały w niebyt nieczasu, bezmyślne, bezwzględne, takie same.

Pozostały mu jedynie myśli. Starał się je uczynić pozytywnymi. Myślał o cieple słońca, o śniegu przykrywającym świat bielą, o iskrzących malunkach mrozu na szybach samochodów, nawet roztopy i kałuże na podstępnym lodzie wydały mu się pociągające. Jak chętnie by na nie narzekał, złorzeczył na pogodę, śmiał się z krzywych bałwanów ze śniegu wymieszanego z liśćmi. Jak by doceniał ciepło domu, chwile wytchnienia od chłodu. Mógłby uciekać przed zimnem szyb.

W świecie cienia zagościł huragan. Świszcząca wichura niosła myśl o zagubieniu. Łamała konary drzew nie dające rady schylić się pod jej siłą, sypała w twarz ostrymi odłamkami gradu. Nie znosiła sprzeciwu. Cień rozstawiając szeroko nieistniejące ramiona bardzo chciał zrobić coś inaczej, odnaleźć inną drogą. Ale jak? Był eksperymentalną kroplą z pipetki umieszczoną w laboratoryjnej fiolce. Minimum wszechświata.

2 thoughts on “Cień artysty – w swoim świecie.

  1. No niby ciekawy, interesujący tekst, ładnie łączący różne porównania itp, a dla kogoś kto ma taki huragan w głowie, kto miota się z własnymi myślami, pomysłami, zagubieniem, jak strzelił w gębę. Nareszcie zostało nazwane to co tak trudno nazwać…Ciekawe czy tutaj cień spotka się z Artystą i nadejdzie harmonia? Ale to przecież rzadko spotykane zjawisko u Artysty. A może będzie jakaś podpowiedź od Autorki jak połączyć te dwie istoty???

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.