Puszcza rękę. Znika. Problem, który frustruje. Czy nie może jak inni? Iść grzecznie? Spokojnie? Musi chodzić własnymi drogami?
Prawdziwe szczęście uwiecznia fotka. Roześmiana, radosna, wreszcie uwolniona. Bo nie do końca wolna. Związana oczekiwaniami, samopoczuciem, próbami kontaktu.
Idzie pod górę. Szybko. Żeby nikt jej tego nie zabrał. Ze ścieżki rozpościera się przepiękna panorama. Rzadko kogoś spotyka, znajduje magiczne zakątki, zakręca wielokrotnie. Wszystko by zostać dłużej sama.
Wieczorem wraca powoli. Żegna wspomnienia, miejsca, z którym musi się rozstać. Czuje, że na zawsze. Chłonie, ogląda, uśmiecha się.
Trzeba wrócić. Wie. Ale jeszcze tę chwilę, tę jedną kradnie dla siebie.
A co, chwile radości nawet jeśli wykradane niech istnieją :-))
Dokładnie tak 😀 😀