Zrelaksowana, otwarta, zanurzam się w sobie. Biorę głębokie oddechy i odsuwam maskę.
Świadoma w doświadczaniu siebie.
Moje ciało zmienia geometrię. Biust, brzuch, słoniowe kolana.
Moje ciało zmienia wygląd. Zmarszczki, rozstępy, policzki i stopy.
Moje ciało zmienia zapach. Odór stuletniej naftaliny.
I tylko dłonie kocham coraz bardziej. Palce z siateczką zmarszczek. Niebieskie żyłki pod cieńszą skórą. Czuły dotyk suchości. Uwielbienie i podziw. Jak dłonie mojej Mamy.
Fajna fotka, nie mogę zgadnąć co to jest, ale fanie wygląda.
Mnie osobiście trudno interpretuje się taką literaturę, zdecydowanie wolę prozę, zwykłą, zwyczajną prozę 🙂
Wyczuwam tęsknotę, reszta jest dla mnie tak osobiste, że bez porozmawiania co Autorka miała na myśli trudno mi się przez to przechodzi. Brawo :-))) za rozwijanie się i pokazywanie innej strony talentu 🙂
Niesamowicie dziękuję! 🥰 Twoje słowa są dla mnie bardzo ważne! 💛
Paw albinos w Pradze rozjaśnił mi dzień muskając mnie piórami i pozwalając dotknąć swojego ogona. Ekscytujące przeżycie. Musiałam to uwiecznić. 😃
Ostatnio tak właśnie słowa, przeżycia, emocje się we mnie układają. Mam nadzieję, że zmiana formy nie zniechęci Cię do dalszego czytania 😘💛
nie, nie
💛❤️💛